X




Nieśmiertelny Gullwing

Mercedes-Benz 300 SL/W198 to jeden z najbardziej charakterystycznych samochodów w historii europejskiej motoryzacji.
Zaprezentowane w 1954r. Na „International Motor Sports Show” to dzieło ręki Karla Wilfert’a z Sindelfingen. Pierwowzorem 300 SL był wprowadzony 2 lata wcześniej sportowy wóz 300 S, z którego przejęto wiele rozwiązań technicznych. Tym co najbardziej wyróżniało ten samochód były podnoszone do góry drzwi oraz płaska karoseria z podkreślonymi wcięciami. To właśnie one zapewniły mu miano „Gołębiego skrzydła”.

Konstrukcja

Powodem dla którego umieszczono takie wyjątkowe drzwi nie była wcale wizja artystyczna. Skomplikowana konstrukcja z wielu połączonych ze sobą cienkich stalowych rurek, wymagała wysokiego poprowadzenia linii progów. Bez wątpienia, dzięki temu, może i trochę z przypadku udało się uzyskać niepowtarzalny charakter i sylwetkę, która do dzisiaj pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych w świecie motoryzacji i pop-kultury.

Inną ciekawostkę konstrukcyjną może stanowić również fakt zastosowania specjalnie "łamanej" kierownicy - odchylanej do góry przy wsiadaniu. Ze względu na niezwykle ciasną, sportową kabinę, była ona niezbędna, by kierowca mógł zająć swoje miejsce.
Nadwozie było wykonane z blach stalowych, poza aluminiowymi: drzwiami, maską i pokrywą bagażnika. Bardzo korzystne ze względów aerodynamicznych niskie poprowadzenie maski wymagało pochylenie silnika pod kątem 45 stopni, co z kolei wymusiło zastosowanie tzw. suchej miski olejowej (dość często zresztą używanej w autach sportowych ze względu na lepsze smarowanie silnika podczas dynamicznej jazdy na zakrętach).

Początki i osiągi

Na początku SL300 został sklasyfikowany jako samochód sportowy, dopiero później przekwalifikowano go do miana Grand Tourera.

Sześciocylindrowy połykacz kilometrów z 3 litrowego silnika produkował 220KM, co wraz z niską masą pozwalało osiągać prędkość 250km/h, a pierwsze 100km/h pojawiało się już po 8,8 sekundach.

W czasach swojej świetności nowy Gullwing kosztował 29 000 marek niemieckich, co już wtedy było kwotą zawrotną, a potem już tylko drożał. Ze względu na swoją unikatowość, zachowane egzemplarze samochodu osiągają współcześnie na rynku kolekcjonerskim ogromne ceny, przekraczające nierzadko 1 milion USD.

Samochód gościł również w swojej kabinie Rogera Moore'a w jednej z części serialu detektywistycznego Święty.




Komentarze do artykułu: 0