„Radar” na radarze

Najnowszy album Fisz Emade o refleksyjnym tytule zadebiutował 8 marca w świecie muzyki. W jedenastu utworach przenosi nas do tylu także opowieści o świecie, społeczeństwie i uczuciach. Jakie to historie? My już sprawdziliśmy.

Fisz Emade to grupa od samej podstawy oparta na muzyce wysokiej jakości.
O liderach grupy – Piotrze i Bartoszu Waglewskich – można powiedzieć, że talent mają w genach. Synowie Wojtka Waglewskiego od 2002 roku dostarczają polskiej scenie muzycznej wyjątkowe brzmienia, nie dające się zaszufladkować i nie pozostawiające wątpliwości co do ich kunsztu.

„Radar, mój radar
Tak się składa, że działa znów […]”

Tymi słowami rozpoczyna się tytułowy utwór. Następne wersy to wołanie o zmiany w życiu, w społeczeństwie i świadomości słuchaczy. Mowa w nich o dzisiejszej pogoni za przyziemnymi sprawami, o pragnieniu zmiany, o uczuciach, o których często zapominamy. W połączeniu z delikatnym brzmieniem gitar i elektronicznymi wstawkami tworzą nostalgiczny i bardzo refleksyjny twór.
W tekstach Bartka na próżno można szukać infantylności, od zawsze kojarzony jest z inteligentną liryką, która już od początku kariery w połączeniu ze zmysłem artystycznym jego brata łączy się w kolorową mieszankę wyjątkowych dźwięków i słów.

 

„Dwa ognie”

To tytuł singla promującego album. Niewątpliwie jest to najspokojniejszy utwór z całego zestawienia. Delikatny śpiew i słowa to oaza dla „skrzywdzonych, pełnych obaw” jak słyszymy w refrenie. Wraz z pierwszymi dźwiękami przenosimy się w melancholijny świat pełen obaw i smutku ale jednak napawający nadzieją. Taką właśnie mieszankę uczuć serwują bracia Waglewscy na swojej najnowszej płycie.
Na swoich albumach, Fisz Emade pokazują za każdym razem coś nowego, coś innego niż poprzednia twórczość. „Radar” przepełniony jest dźwiękami z ubiegłych dekad. Syntezatorowe brzmienia, gitarowe solówki i śpiew budzą w słuchaczu nostalgię i przenoszą do czasów  Talking Heads i Fela Kuti’ego. Album jest dopracowany muzycznie w każdym calu, przepełniony jest różnymi „smaczkami”, wywołującymi uśmiech na wspomnienie minionych dekad. Każdy, kto tęskni za „ejtisami” znajdzie w nim coś dla siebie co pozwoli na chwilę zniknąć z zasięgu radarów.